piątek, grudnia 02, 2011

listy z Irlandii

1. mieszkam i studiuje teraz w Belfascie dla odmiany. nie ma co narzekac, kierunek fantastyczny (MSc Animal behaviour and welfare), ludzie tez w porzadku, warunki pogodowe i mieszkaniowe do przewidzenia czyli zimno i mokro. Ogolnie moze zaczne wyznawac wiare w Karme liczac na to ze moj charakter sie ksztaltuje w strone myslenia ze wszystko w twoich rekach i im wiecej dobrego z siebie dajesz tym wiecj dobrych rzeczy Cie spotyka

2. mam teraz cale mnostwo super anegdotek o zwierzetach do opowiedzenia. az nie wiem od czego by tu zaczac :) postaram sie wybrac te najciekawsze i poprzeplatac z innymi watkami

3. a teraz kacik fotograficzny



tu moj nowy uniwersytet ( w srodku budynek z wielka sala ktora wyglada jak wielka sala w Hogwarcie ale to chyba zaden szpan bo w UK wiekszosc uniwersytetow ma takie wielkie sale)




tu wydzial nauk medycznych, na ktorym mam wyklady tez. z tylu wydzial farmacji, po bokach szpitale zeby bylo gdzie robic risercz




a tu inne zdjecie mojego uniwersytetu (specjalnie wybieram takie zielone, na ktorych jest slonecznie zebyscie mysleli ze tu tak ladnie i wcale nie pada przez okolo 7 godzin dziennie)




postgraduate and international student welcome centre. swietna sprawa. w prawdzie na poczatku wzieli mnie za Azjatke (to mile, pomyslalam) i chcieli mnie wpisac na kurs angielskiego dla ludzi z hermetycznych srodowisk oraz szkolenie pt "co wypada, co jest legalne i jak sie zachowywac w tym kraju"
za to maja happy hours pare razy w tygodniu i mozna przyjsc i zjesc ich darmowe ciasteczka i wypic darmowa herbate lub kawe (jak przechytrzysz innych co probuja udawac Azjatow i dopchasz sie do ciastek przed nimi)




i jeszcze jeden zeby bylo zielono. wiecej dorzuce przy innej okazji :)

1 komentarz:

Korri pisze...

Mmmm, cookies:D