piątek, grudnia 02, 2011

cytaty z prof. Roberta Elwood'a



starszy pan jest swietny! Prof. Elwood jest koordynatorem kierunku, prowadzi wyklady z wiekszosci zagadnien (czyli odpowiednik doktora Kentona- mojego ulubionego czlowieka renesansu). Znany wsrod studentow z roku jako "lactating mice man" Tak, to prawda, napisal duzo prac o ciazy, zachowaniach macierzynskich i etycznym podejsciu do gryzoni laboratoryjnych. Oprocz tego fascynuje sie skorupiakami :) troche sie zdziwilam jak najpierw nam opowiadal przez pare minut na wykladzie ze zjadlby sobie homara i jakie dobre jest takie czy inne jedzenie a potem powiedzial ze od kilkunastu lat pracuje nad zagadnieniem czy skorupiaki odczuwaja bol czy nie.

Bob Elwood zostal moim ukochanym tatuskiem-wykladowca od kiedy zaimitowal na lekcji taniec godowy traszki (lalalilaaaaaaaa!!!)

poza tym robi odrecznie grafy do zilustrowania wynikow statystycznych i roznych zaleznosci

za pierwszym razem jak je wyswietlil to powiedzial nam tak: "to raczej brzydki graf... sam go narysowalem. hmmm, wkleilem wam za to na slajdach rozne kolorowe obrazki liczac, ze was to rozproszy i nie zwrocicie uwagi"

innym razem patrzac krytycznie na swoja prezentacje: "powinienem byl wam przygotowac jakis ladniejszy diagram... (chwila ciszy, pomrukiwanie) ale nie zrobilem tego!" (tu zachichotal w swoja siwa brode i wygladal jak chlopczyk, ktory zamienil zawartosc cukiernicy na sol albo cos gorszego i czeka az babcia sprobuje)

w zasadzie co chwile mowi cos super smiesznego i opowiada nam historyjki z mlodosci np o tym jak to po swojej przygodzie na imprezie z whisky i fistaszkami wymiotowal przez okno i jego mama to odkryla nastepnego dnia rano bo cos duzo ptakow sie zlecialo (wydziobac te fistaszki zapewne) no i zakonczyl opowiesc tak: "od tamtej pory nie ruszam whisky. nie chce tego nawet wachac. odbywa sie to na zasadzie warunkowania klasycznego. natomiast fistaszki..? dalej je lubie"

na koniec super zdjecia mojego osedla z dziwnymi malowidlami na scianach



i wielka biala kula kolo ktorej mieszkam




i wersja nocna

listy z Irlandii

1. mieszkam i studiuje teraz w Belfascie dla odmiany. nie ma co narzekac, kierunek fantastyczny (MSc Animal behaviour and welfare), ludzie tez w porzadku, warunki pogodowe i mieszkaniowe do przewidzenia czyli zimno i mokro. Ogolnie moze zaczne wyznawac wiare w Karme liczac na to ze moj charakter sie ksztaltuje w strone myslenia ze wszystko w twoich rekach i im wiecej dobrego z siebie dajesz tym wiecj dobrych rzeczy Cie spotyka

2. mam teraz cale mnostwo super anegdotek o zwierzetach do opowiedzenia. az nie wiem od czego by tu zaczac :) postaram sie wybrac te najciekawsze i poprzeplatac z innymi watkami

3. a teraz kacik fotograficzny



tu moj nowy uniwersytet ( w srodku budynek z wielka sala ktora wyglada jak wielka sala w Hogwarcie ale to chyba zaden szpan bo w UK wiekszosc uniwersytetow ma takie wielkie sale)




tu wydzial nauk medycznych, na ktorym mam wyklady tez. z tylu wydzial farmacji, po bokach szpitale zeby bylo gdzie robic risercz




a tu inne zdjecie mojego uniwersytetu (specjalnie wybieram takie zielone, na ktorych jest slonecznie zebyscie mysleli ze tu tak ladnie i wcale nie pada przez okolo 7 godzin dziennie)




postgraduate and international student welcome centre. swietna sprawa. w prawdzie na poczatku wzieli mnie za Azjatke (to mile, pomyslalam) i chcieli mnie wpisac na kurs angielskiego dla ludzi z hermetycznych srodowisk oraz szkolenie pt "co wypada, co jest legalne i jak sie zachowywac w tym kraju"
za to maja happy hours pare razy w tygodniu i mozna przyjsc i zjesc ich darmowe ciasteczka i wypic darmowa herbate lub kawe (jak przechytrzysz innych co probuja udawac Azjatow i dopchasz sie do ciastek przed nimi)




i jeszcze jeden zeby bylo zielono. wiecej dorzuce przy innej okazji :)