wczoraj "przyszla" moja ksiazka do farmakologii. moznaby nia zabic cos duzego... moze i poszlabym na polowanie ale wlasnie dowiedzialam sie (po raz kolejny) ze jedzenie zwierzat jest nieefektywne i powinnismy przyswajac bialko produkowane przez bakterie, ewentualnie rosliny, ewentualnie powstale w procesach fermentacyjnych. To sie dobrze sklada tylko jeszcze nie wiem skad wezme to cos, co nazywa sie Quorn i jest chwilowo jednym z lepszych zrodel protein. W ogole mysle teraz intensywnie o jedzeniu bo:
a) dawno nic nie jadlam
b) wiem ze nie mam nic w lodowce
c) bo doktor Griffiths mowil dzis duzo o jedzeniu bialka a ja uleglam sugestii
d) jeszcze mam po drodze klasy sportowe a to w niczym nie pomoze
Chcialam ostatnio zrobic jakies podsumowanie bo co jakis czas przychodzilo mi do glowy cos bardzo blyskotliwego a nastepnie ulegalo rozproszeniu. Tak juz bywa. Trzeba sie ogarnac z nauka przede wszystkim a nastepnie z pakowaniem mieszkania i przeprowadzka bo osoby u ktorych/z ktorymi mieszkam zdecydowaly ze wymysla na poczekaniu pare problemow (zakladam, ze z nudy i glupoty a nie z powodu doglebnego skazenia wirusem zla) no a ja nie mam czasu sie za bardzo nad tym zastanawiac "wiec odchodze Hose Arcadio!"
pewnie znasz uczucie beznadziejnosci... ale moze znasz tez takie, ze owszem, jest Ci ciezko ale tez widzisz przed soba duzy jasny punkt. no to ja tak teraz mam :) i moglabym wygladac tak:

ale chyba przejde przez to w inny sposob:
najpierw tak:

a potem tak:

...jesli wiesz co mam na mysli