piątek, stycznia 29, 2010

niskosłodzony obrót rzeczy papierowych

mam bałagan w pokoju

i plan życia rozpisany na kawałkach papieru

czasem jest tak słodko-gorzko jak to mówią, że można się porzygać

jeszcze chwilę



poza tym przeczytalam ostatnio ciekawe okreslenie: "rodzina umiarkowanie patologiczna" i zaraz mi sie przypomniała Marta i jej słowotwórczy patol oraz to jak ktorys z naszych kolegow zapytal czemu na ulubionym kubku Marty jest zdjecie mojej rodziny. no to nie wiem.

Poza tym chciałam się jeszcze podzielić fragmentem od Droshera:

"Pojedyncza ostryga Crassostrea virginica moze wystrzelic jednorazowo porcje stu milionow komorek jajowych, a miliony ostryg zamieszkujacych jedna lawice daja sobie niejako komende, po ktorej wszystkie jednoczesnie wydzielaja plemniki badz komorki jajowe. Klebia sie one nastepnie miliardami w chmurach podwodnych co zwieksza ogromnie szanse zaplodnienia. Abstrahujac od tej orgii plodnosci, zycie milosne ostryg jest jednak malo sexy, gdyz samce i samice w ogole nie moga sie zejsc."

Znalazlam duzo zdjec, ktore chcialam wrzucic do Jeziora, ale chwilowo nie pasuja. Wymagaja tez godziwej oprawy slownej a na to z kolei brakuje mi cierpliwosci.

Mam dobre witaminy arbuzowe. Sa lepsze niz niektorzy ludzie. Czas zaczac zbierac material dydaktyczny na wyklad o tym "jak nie byc palantem", moze cos o jaszczurkach i roznych jadowitych rzeczach i jeszcze jak przetrwac noc na lotnisku w Dubaju.




a to moje chwilowe wcielenie

1 komentarz:

r pisze...

a tam noc całą w dubaju znowu. z reszta wiesz ze masz mi szukać wujkaszejka. a witaminki fakt są znakomite!