piątek, kwietnia 04, 2008

you can't stop me - i'm close enough to kiss the sky

notka zupelnie nowa i bez wiekszej potrzeby w ramach akcji "mam na przyszly tydzien sterte esejow do oddania, lokatores unavailable wiec nie ma z kim marnowac czasu, w lesie wiecej blota niz zdolasz sobie wyobrazic -according to bad weather conditions no i ogolnie jako mistyczna kochanka pana Mansona musze byc kreatywna

przygodowy dzien zaczal sie od smsa z obcego angolskiego numeru w ktorym los sąsiados pytaja czy robie cos ciekawego bo oni np nie a wola sie nudzic ze mna niz sami. zanioslam im troche niedobrych ciastek tracacych syntetykiem i batoniki z fabryki czekolady. nie spodziewalam sie ze ktos to ruszy ale widac glod jest silnym czynnikiem mutagennym bo chlopcy rzucili sie na nie jakby od miesiaca niczego nie jedli no i wydalo sie- zaden z nich nie ma wiecej niz 20pensow na koncie bankowym, zaden z nich nie znalazl sobie pracy "albo przynajmniej dziewczyny" (cytat z Asha obrzydlego plotkarza i wogole fufufu). Wybaczam wam chlopcy. Jestescie najinteligentniejszymi nieudacznikami zyciowymi jakich w zyciu spotkalam. Poza tym zostalam poczestowana sake. W prawdzie najpierw musialam sie z Owenem poklocic o to ze sake to nie jest wino,ale efekt jest takie ze wypilam i bylo niezle. Stol kuchenny pokryty byl taka iloscia warhammerowych modeli ze czesc zsypala sie na podloge i zeby przedostac sie do krzesla trzeba bylo delikatnie odsuwac figurki spod nog. Jednak bylabym niesprawiedliwa gdybym nie wspomniala ze w zlewie byl tylko jeden garnek (Marto, mysle ze twoja akcja "pokaz zlewowi swiatlo dnia" mocno wryla sie w ich pogmatwane brytyjskie psychiki).
w ramach przerywnika przedstawiam wam moje nowe dziecko- Najpiękniejszą Owcę Świata

czuje sie bardzo zle od kiedy zajrzalam na akademickiego blackboarda i dowiedzialam sie ze mamy do zrobienia kolejna smierdzaca prace ze smierdzacego risercza. jesli mamy miec z niego egzamin tak jak twierdzi drWinston to opcja "exam resit" stala sie dla mnie znowu bardzo prawdopodobna. w najblizszym czasie mam do zrobienia 5 roznorodnych prac,nie bedzie nudno. Na chwile obecna mam zrobiony "outline" do pracy o Tribolium confusum. Nick powiedzial zebym nie mowila na to framework tylko wlasnie outline bo jako student o wyzszym stopniu wtajemniczenia (Graduated) wie ze slowo "framework" jest diaboliczne i nie powinno sie go w zasadzie wymawiać. International politics psiamać.

"i'm medicated how are you?"

insane. indecently aware. immortal in green

7 komentarzy:

turla pisze...

a ja chyba pójdę spać z żukami

Korri pisze...

Piękne zdjęcie:D Zabawnie (??!) jest być studentem, prawda?;) A ja postanowiłem nauczyć się Japońskiego, tak dla odmiany.
Oyasumi nasai!

turla pisze...

nie wiem czy to taka odmiana jesli chodzi o Ciebie, Wiewiórku

Korri pisze...

Duża odmiana, bo wcześniej tylko wchłaniałem mimowolnie oglądając anime, a teraz uczę się z pełną premedytacją

Unknown pisze...

pieknie, pięknie:) jestem z Ciebie dumny, sake to nie jest wino ani wódka to jest...sake;] A przynajmniej tak twierdza japofile. Owca piękna...;)ftvx

Earcalime pisze...

no wlasnie wiem ze sake to sake ale Owen jeszcze o tym nie wiedzial i musialam mu tlumaczyc ze fakt, ze cos ma 15% etanolu nie zalicza go automatycznie do win

tu miejsce na suchara
"ja np czasem tez mam pare procent we krwi i w dalszym ciagu czuje sie Malwiną"
-nie moglam sie powstrzymac. teraz musze obetrzec lezke moim koronkowym rekawkiem ;D

turla pisze...

och ten suchar wykraczał wręcz poza granicę suchara i zbliżał sie do całkiem, całkiem dowcipu