"Drodzy studenci,dzis waszym zadaniem bedzie rozlokowanie sie po krzakach Penglaisu i obserwowanie ptakow"
no i poszli
180 studentow wydzialu biologicznego 1.roku zostalo podzielonych na 4 grupy i rozeslanych na 4 strony Aberystwythu. Brzmi to mniej wiecej jak poczatek bajki o ojcu ktory mial 4 synow i rozeslal ich na 4 strony swiata, wzglednie jak rozsypywanie czyichs prochow po uprzednim skremowaniu zwlok. Tak czy owak dosyc posepnie.
Niektorzy sie wycfanili i poszli wczoraj jak byla ladna pogoda,natomiast Marta i ja dla odmiany poczekalysmy na ostatnia chwile i kiedy wychodzilysmy na "fieldwork" to akurat wspolczynnik deszczomierzu osiagnal wartosc 8 co oznacza "heavily raining". No,ale co? I tak poszlysmy (Marta jechala nawet na Llanbadarn ktory znajduje sie w dupie swiata i jest tam duzo krow a ja lazilam wkolo domu (blisko smietnika bo ptaki,koty i wiewiorki lubia sobie tam zerowac) i notowalam ile jest mew,ile golebi (tylko nie wiem ktore widzialam bo dysponujemy charakterystyka 3 gatunkow tychze-woodpigeon, feral pigeon, collared dove) ile duzego czarnego ptactwa,ktorego tez nie odrozniam z oddali i ile malych roznokolorowych ptaszkow ktore roznia sie tylko upierzeniem okolicy oka (jak sikorka bogatka i sikorka niebieska) wiec bawilam sie przednio.
Kiedy moj osobisty wskaznik przemokniecia wskazal "enough" schowalam sie do domu skad mam rownie dobry widok na smietnik-zerowisko i stamtad obserwowalam ptaki. Bylo super. Chyba zostane ornitologiem. Martunia przyniosla mi daktyle i zrobilo sie jeszcze fajniej.
Zaznaczam ze pan wykladowca od ekologii bardzo sie o nas martwil i przypominal zebysmy uwazali na przepascie,zbocza i sliskie skaly,zebysmy wzieli telefony komorkowe i numer do szpitala. Dzis nawet przyslal nam maila ze wiatr jest badzo silny wiec jesli nie chcemy to mozna oddac prace dzien pozniej i wyjsc w teren jak pogoda sie ustabilizuje. Szkoda ze nie przeczytalam tego zanim wyszlam na dwor. Mam jedna teorie zwiazana z tym. Podczas prac terenowych na przelomie ostatnich lat musialo sie wydarzyc duzo dziwnych rzeczy, np: w teren wyszlo 200 studentow a wrocilo tylko 47. Wzglednie wrocili wszyscy ale nie od razu bo najpierw polowa zgubila sie w lesie a potem czesc polamala konczyny dolne wiec powrot do akademikow zajal im wiecej czasu. Tak,tak-wszystko to jest bardzo mozliwe.
6 komentarzy:
phh tez wrzucilam a co se mslisz kradzieju
to byl moj pomysl wiec nie probuj sobie jak zwykle zawlaszczyc praw autorskich. dołz teksts ar majn becz!
post ladny, ciekawe zajęcie, może zostaniesz ornitologiem;) reste wuwag pozostawie dla siebie poza jedna:P moje zdjęcia też zamieszcza i nie pisze czyjego są autorastwa:P ALe notka ciekawa, choć praca w ciężkich warunkach tj deszczu wymaga nagrody jakiesj...dobrej:>
yyyyy zabawowo
masz cos konkretnego na mysli? ej no dobra,wrzucilam tylko twoja owce na nasza-klase i taka awantura ;P
Kurde,aleś mi recenzje trzasnal...
wrzućta coś na bloga
Prześlij komentarz