poniedziałek, marca 10, 2008

ptakobranie


"Drodzy studenci,dzis waszym zadaniem bedzie rozlokowanie sie po krzakach Penglaisu i obserwowanie ptakow"

no i poszli

180 studentow wydzialu biologicznego 1.roku zostalo podzielonych na 4 grupy i rozeslanych na 4 strony Aberystwythu. Brzmi to mniej wiecej jak poczatek bajki o ojcu ktory mial 4 synow i rozeslal ich na 4 strony swiata, wzglednie jak rozsypywanie czyichs prochow po uprzednim skremowaniu zwlok. Tak czy owak dosyc posepnie.
Niektorzy sie wycfanili i poszli wczoraj jak byla ladna pogoda,natomiast Marta i ja dla odmiany poczekalysmy na ostatnia chwile i kiedy wychodzilysmy na "fieldwork" to akurat wspolczynnik deszczomierzu osiagnal wartosc 8 co oznacza "heavily raining". No,ale co? I tak poszlysmy (Marta jechala nawet na Llanbadarn ktory znajduje sie w dupie swiata i jest tam duzo krow a ja lazilam wkolo domu (blisko smietnika bo ptaki,koty i wiewiorki lubia sobie tam zerowac) i notowalam ile jest mew,ile golebi (tylko nie wiem ktore widzialam bo dysponujemy charakterystyka 3 gatunkow tychze-woodpigeon, feral pigeon, collared dove) ile duzego czarnego ptactwa,ktorego tez nie odrozniam z oddali i ile malych roznokolorowych ptaszkow ktore roznia sie tylko upierzeniem okolicy oka (jak sikorka bogatka i sikorka niebieska) wiec bawilam sie przednio.
Kiedy moj osobisty wskaznik przemokniecia wskazal "enough" schowalam sie do domu skad mam rownie dobry widok na smietnik-zerowisko i stamtad obserwowalam ptaki. Bylo super. Chyba zostane ornitologiem. Martunia przyniosla mi daktyle i zrobilo sie jeszcze fajniej.

Zaznaczam ze pan wykladowca od ekologii bardzo sie o nas martwil i przypominal zebysmy uwazali na przepascie,zbocza i sliskie skaly,zebysmy wzieli telefony komorkowe i numer do szpitala. Dzis nawet przyslal nam maila ze wiatr jest badzo silny wiec jesli nie chcemy to mozna oddac prace dzien pozniej i wyjsc w teren jak pogoda sie ustabilizuje. Szkoda ze nie przeczytalam tego zanim wyszlam na dwor. Mam jedna teorie zwiazana z tym. Podczas prac terenowych na przelomie ostatnich lat musialo sie wydarzyc duzo dziwnych rzeczy, np: w teren wyszlo 200 studentow a wrocilo tylko 47. Wzglednie wrocili wszyscy ale nie od razu bo najpierw polowa zgubila sie w lesie a potem czesc polamala konczyny dolne wiec powrot do akademikow zajal im wiecej czasu. Tak,tak-wszystko to jest bardzo mozliwe.

6 komentarzy:

turla pisze...

phh tez wrzucilam a co se mslisz kradzieju

Earcalime pisze...

to byl moj pomysl wiec nie probuj sobie jak zwykle zawlaszczyc praw autorskich. dołz teksts ar majn becz!

Unknown pisze...

post ladny, ciekawe zajęcie, może zostaniesz ornitologiem;) reste wuwag pozostawie dla siebie poza jedna:P moje zdjęcia też zamieszcza i nie pisze czyjego są autorastwa:P ALe notka ciekawa, choć praca w ciężkich warunkach tj deszczu wymaga nagrody jakiesj...dobrej:>

turla pisze...

yyyyy zabawowo

Earcalime pisze...

masz cos konkretnego na mysli? ej no dobra,wrzucilam tylko twoja owce na nasza-klase i taka awantura ;P
Kurde,aleś mi recenzje trzasnal...

turla pisze...

wrzućta coś na bloga