Jeszcze przed chwilą miałem coś do napisania.
Czasami czuję, że bliższa mi jest Delirium niż Sen. Naprawdę dobre są te komiksy o Śnie...
Podczas pisania wcześniejsze myśli nabierają nowego bezsensu.
Najbliższe miesiące nie zapowiadają się najlepiej, lecz choć to szansa jedna na milion, jedna milionowa nieskończoności to już całkiem sporo. Więc jakoś się uda. Na pewno.
Miało być o rowerach, o studiach, o pingwinach i wielu innych herbatach, a zrobiło się majaczliwie.
Takie jest życie, trzeba się przystosować. Znów to słyszę i wiele innych rzeczy po raz wtóry i myślę jak wyrwać się z tego rozpędzonego słonia, który łapie własny ogon...
Warto czasem podumać nad herbatą (dzisiaj skończyła się ostatnia torebka, stoją teraz puste i udają że wciąż żyją, a ja piję pokrzywę i słucham „celtyckiego” shoutcasta).
Była tu mała rewolucja, teraz czas na dużą, tylko czy czasu nie zabraknie, bo czas to tylko złudzenie, a złudzeń nam nie brak, co zrobić, gdy tak mało zostało...
Obiektywnie rzecz biorąc, już wiele razy sytuacja była kilkakrotnie bardziej krytyczna. A mimo to, jestem tu gdzie jestem, zdążyłem na czas.
Może to ta zwariowana atmosfera, a może wykładowcy, profesorzy, doktoranci i inni – każdy żyje w własnym świecie, na własnej politechnice?
Była taka piosenka o czasie... Akurat!
A w świecie snów... Codziennie śnię o jednej osobie. Bez powodu, nie myślcie sobie! Magicka jakaś czy co?
Najwyższy, wieczorny już czas.
3 komentarze:
o juz zapomnialam ze to tez blog koriego.
hej kori!
Witaj Pająk!:D Taki pech że piszę, jak mi się nastrój pogorszy - a więc nie często;), albo kiedy mam gości:D Nadchodzą listopadowe kola, więc pewnie po wszystkim powstanie nowa notka.
i dlatego luuuuubieeeeeeee mowic z Toba:)
Prześlij komentarz