Kot z którym mieszkam w snach budzi mnie niemal w ten sam sposób:
Jedyna różnica polega na tym, że zamiast kija ma ostre pazury. I jak się obudzę, to gada. Całkiem sporo muszę przyznać.
Dzisiaj mam dobry nastrój więc nie napiszę dużo.
Teraz widok z okna codziennie jest inny, nawet czasem trzyma się śnieg. Znalazłem książkę „Bonsai” i jakże by inaczej, okazuje się, że wszystko robię dokładnie na odwrót. Mimo to, jestem zadowolony z tej akacji. Ładnie urosła, wyzbierałem wszystkie mszyce (w każdym razie nie dają znaku życia od wakacji, mam nadzieje, że nie ma ich na korzeniach). Myślę o zasadzeniu dębu jesienią, tym razem tak jak należy;)
Robię postępy w żonglowaniu - teraz już więcej żongluje, mniej biegam po pokoju za uciekającą piłką. Oczywiście najlepiej wychodzi do rytmu dynamicznej muzyki. Jeszcze trochę i będę mógł w końcu komuś pokazać;)
Nie mogę się doczekać wiosny i powrotu na rower. Coraz częściej planuje przyszłoroczne jazdy. Myślę, że gdy nie będę już mógł wytrzymać wezmę się za czyszczenie i konserwację. Taak, to dobry plan. Na razie brak czasu.
Jestem zawalony stosem książek o C++... Na szczęście skończyłem już czytać HP7 i serię Sandmana i jedno i drugie mogę polecić (jednak Sandman jest bardziej). Spodobała mi się w HP różnica w stosunku do większości systemów RPG (a więc i części fantasy która z nich czerpie), w których siłą rzeczy, zasady którymi rządzi się magia są jawne, jasne i jednoznaczne. Wolę magię tajemniczą, pozornie chaotyczną i... magiczną. A Sandman? Bardzo się różni od schematu „mięśniak, smok, panienka”, również w wydaniu magicznym (bo mag też może działać w obrębie schematów „mięśniaka”).
Mój wciąż niezapisany świat przeżył ostatnio gruntowny remont – boję się wpływów Neila Gaimana. W końcu pierwotna koncepcja upadła, kiedy znalazłem dokładnie ten sam pomysł w jego książce „Amerykańscy bogowie”. Błądzę gdzieś w pobliżu, ale nie chcę być wtórny. Nie chcę się też zbytnio zbliżyć do heroic fantasy... Po obejrzeniu „Straży nocnej” i „Straży dziennej” doszedłem do wniosku że muszę się spieszyć...
2 komentarze:
Korri, jestem pelna uznania dla twoich umiejetnosci informatycznych oraz dla pomyslu z filmem o budzacym kocie. Jedna rzecz mi tu nie pasuje. Bynajmniej nie chodzi o to,ze koty nie uzywaja palek do baseballa,ale o to ze jak kot jest glodny to miauczy donosniej-tak ze po jednym dzwieku zrywasz sie z lozka jak kopniety pradem i od razu wiesz, ze gadzinka chce jesc :]
Film o budzącym kocie nie jest mój, ale strasznie mi się spodobał. No nie wiem, ten którym się zajmowałem, najpierw sprawdzał łapą czy żyje, potem się na mnie kładł (z drobieniem łapami o okręceniem dookoła, dokładnie jak na animacji), potem mruczał i mruczał coraz głośniej aż nie mogłem wytrzymać, a miałczał dopiero jak zdecydowałem się wstać, ale nigdy zbyt głośno. Widać co kot to obyczaj. Co się nawet zgadza, bo senny kot ma nieco inne zwyczaje.
Prześlij komentarz