czwartek, sierpnia 30, 2007

sweetheart, don't hang me up to dry

"gofal plant" to po walijsku "opieka nad dziecmi" a "llawlyfr ffioedd i fyfyrwyr" to "przewodnik podatkowy dla studentow" -powaznie. Jesli chodzi o strone fonetyczna to cymraeg postawil wyzwanie sindarinowi. Wyzwanie przyjete a teraz czekam na osobe,ktora dla porownania zglebi obydwa popieprzone jezyki i wyrazi swoja fachowa opinie na temat.

po 7 godzinach tlumaczenia tekstu o ochronie ekologicznych stanowisk woskownicy europejskiej (Myrica gale L.)

"the negative sex"-tak sie nazywa piosenka. a ja nazywam sie Laurel. to moje imie jeziorne. imie mezczyzny. uzywam go w krainie traw.



kawałek kulki

3 komentarze:

Korri pisze...

Fyfy... Co by tu powiedzieć? Piękny język. Naprawde. Mimo tego, że nie potrafię wymówić ni jednego słowa... Mam słabość do słów o zupełnie odmiennym brzmieniu. Dużo pytań do zadania;) Więc... Ring ring ring bananaphone!

Earcalime pisze...

fajnie,ze dzis wpadles Korri :) pewnie w slad za Toba znow przyczlapie do mnie duzo...roznych...ciekawych zwierzat :D mozesz jeszcze zrobic tak,zeby bylo widac moje blogowe zdjecie bo ucieklo wiele lat temu a ja juz zdazylam zapomniec jak wygladam gdyz w mojej bance mydlanej nie da sie zawiesic lustra

Korri pisze...

Postaram się coś zrobić, kiedy znów przyjadę. A teraz... Tak jakby pora spać;)