Nie dano mi się rozkoszować poczuciem pustki, życie nabrało pewnych kolorów. I co? I Bogu dzięki:D No i tyle na ten temat.
Napisałem okropne haiku o krukach, teraz trzeba je gdzieś ukryć... Snif... Ale powiedz sama, czy to nie było by miłe, machnąć połami tego czarnego płaszcza i wzbić się w powietrze? Mógłbym w końcu dolecieć tam gdzie chcę. A tak powstrzymują mnie żarłoczne labirynty obcych klatek schodowych...
Ktoś powie, że 'wiwiórka nipoleci!' Krótkie nurkowanie w sieci i już wiem co muszę zrobić: zmienić nieco rasę - zostaję Polatuchą...
Khem... Wiem, że mówię nie na temat, ale i tak wkrótce się zobaczymy, choćbym miał zrobić atrapę opaski na oczy;] Niech poda śnieg:*