sobota, maja 27, 2006

Odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

Odkryłem dziś ze zdziwieniem, że jest już koniec maja (pisząc to, zerknąłem jeszcze na systemowy zegarek, by stwierdzić, że w istocie jest maj, 26 maja). Chyba faktycznie straciłem rachubę czasu, bo byłem przekonany, że maj dopiero się zaczyna. Wynikało by z tego, że od dwóch lub trzech tygodni ciągle myślę co tu napisać i wciąż nic nie przychodzi mi do głowy. A nawet jeśli przychodzi, to nie nadaje się do zamieszczenia tu. Czas tak szybko leci... I nie dzieje się nic, jeśli można zauważyć... Ach, powoli sobie przypominam, co się działo. [Tak nawiasem mówiąc, to chwilowo jestem w szachu i z pewnych powodów nie mogę się narazie zabrać za nic żywego.] No więc, była ta nasza osiemnastka u Kozła. Zamieszczę zdjęcie Mary, bo ona zdecydowanie z nas wszystkich najlepiej na zdjęciach wychodzi.
Że też zawsze zapominam, by zrobić zdjęcie zbiorowe... W ogóle coś z tą pamięcią ostatnio nie najlepiej, pięć razy już dzisiaj sobie przypominam, że muszę przypalić sznurówki i gdzieś ta myśl umyka zanim do przedpokoju zajdę. I tak z wszystkim. No, ale nie o tym chciałem napisać. Tylko kwiaty za często podlewam. Oprócz osiemnastki zdarzyła się jeszcze wycieczka klasowa do Pisar (taka wieś przy granicy Polsko-Czeskiej), gdzie nasze towarzystwo wyraźnie zaszkodziło Antkowi i powiększył on grono RPGowców (mam niemal takie prawie, tycie tycie wyrzuty sumienia. No dobra, wyobraziłem sobie to sumienie...). Na udokumentowanie tego zrobiłem kolejne zdjęcie (no jasne, znów nie przyszło mi do głowy, żeby klasę w dwa rządki ustawić i poprosić o uśmiech, ech...).
[Antek to ten w lewym dolnym rogu. Nad nim jest HH, w środku Sobas a po prawej Blaze.]
Hmm, właśnie ściagnął się w końcu jakiś odcinek Naruto, więc znikam oglądać.
Wróciłem do pisania. Jeszcze może z dwie rzeczy do powiedzenia. Pierwsza dotyczy snów. Zauważyłem, że od jakiegoś miesiąca on:
stał się moim sennym alter-ego. Gaara Piasku z anime Naruto...
Rzecz druga - wyraźnie jestem stworzeniem nocnym: cały dzień czułem się schrecklich i dopiero teraz, gdy za oknem jest mrok zaczynam czuć, że żyję. Nie wiem tylko, dlaczego każdy dźwięk robi się tak nieznośnie głośny...
Mam nadzieję, że koncert był wspaniały, hę? Może opowiesz mi jak wrócisz z tej wycieczki? Na dzisiaj dość, nie jestem co prawda jeszcze śpiący, no ale nie mieszkam tu przecież sam... Pora na zmianę świata...