poniedziałek, kwietnia 10, 2006

-trick me-

to co dziś napiszę wolałabym zaśpiewać. nawet nie sądziłam,że jakiś muzyk kiedyś stwierdzi, że brakuje mu mojego śpiewu. bardzo budujące wyznanie:) nie wiem czym spowodowane jest moje zachowanie w ciągu kilku ostatnich dni; zaczęłam szyć, piec ciasta i patrzeć na małe dzieci z wyjątkową i nietypową dla siebie czułością... nawet napisałam fragment tekstu piosenki, który opowiada o małej dziewczynce zrywającej żonkile w ogródku a potem tej dziewczynce stygną ręce.. ech,to pewnie przez pierwszy deszcz tej wiosny- jeszcze brzydki, niezdecydowany i zimny. wiem, że Drzewa go lubią więc może i ja odniosę się do niego życzliwiej.

w prawdzie złożyłam Ci już życzenia, Calenelda, ale myślę, że te składane nad Jeziorem zabrzmią oryginalniej i będą jeszcze milsze niż te w smsie:) zatem życzę Ci teraz (oprócz wspomnianych wcześniej aniołów) prawdziwych przyjaciół i jeszcze jednego takiego Anioła, który nazywa się AniaMaria;) i dużo trufli, i żeby Twój dziadek nie wyswatał Cię za szybko, żeby urosły Ci długie, porośnięte rudym futerkiem uszy i jeszcze dłuższy i bezbrzeżnie puchaty ogon ;p

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

włamuję się nad Wasze wspólne jezioro i, czając się w szuwarach słucham - Twojego wiose4nnego śpiewu i dzieci, i wywodów Mateusza i - chcę tylko powiedzieć, że macie piękny ten świat...

Earcalime pisze...

zatem przychodz tu za kazdym razem kiedy brzydota zewnetrznego swiata Ci przygniecie, ja tez tak robie. i zgadzam sie z Toba- tu faktycznie jest ladniej. spokojniej. ciszej. i swiatlo odbija sie w tafli Jeziora...