czwartek, kwietnia 27, 2006

..I'm an ocean in your bedroom...

przejezdzalam dzis kolo Twojego domu i wiesz co... zaczelam sie bardzo dlugo i wnikliwie zastanawiac co mozesz teraz robic. Nie wiem skad mi sie to wzielo. Zobacz, Korri, nastała taka jakas milczaco ciepla pora roku. Kojarzy mi sie z troche ze strachem bo przeciez teraz wszyscy maja przed soba rozne egzaminy i w ogole "summer session". Liście drzew maja taki sliczny kolor, ze jak tylko promien slonca przebije sie przez ktorys z nich to stoje pod takim drzewem i wgapiam sie w nie jak glupek. ale co zrobic kiedy to jest moj ulubiony kolor? :) Robie wlasnie referat na geografie o zbiorach herbaty i mam kilka ladnych zdjec z krzewami herbacianymi i kolorze naparu herbacianego. bardzo ladny. A, Korri, bylabym zapomniala, nie sadzisz, ze dobrze byloby sie wybrac na fotosafari magnoliowe? (Magnolie byly ulubionymi kwiatami Kim Ir Sena i dlatego Koreanczycy rzezbili mu je na wszystkich pomnikach) Moja mama tez lubi magnolie, ja tez ale nie jestem dyktatorem ani pedantką.



-I'm an ocean in your bedroom-

poniedziałek, kwietnia 10, 2006

-trick me-

to co dziś napiszę wolałabym zaśpiewać. nawet nie sądziłam,że jakiś muzyk kiedyś stwierdzi, że brakuje mu mojego śpiewu. bardzo budujące wyznanie:) nie wiem czym spowodowane jest moje zachowanie w ciągu kilku ostatnich dni; zaczęłam szyć, piec ciasta i patrzeć na małe dzieci z wyjątkową i nietypową dla siebie czułością... nawet napisałam fragment tekstu piosenki, który opowiada o małej dziewczynce zrywającej żonkile w ogródku a potem tej dziewczynce stygną ręce.. ech,to pewnie przez pierwszy deszcz tej wiosny- jeszcze brzydki, niezdecydowany i zimny. wiem, że Drzewa go lubią więc może i ja odniosę się do niego życzliwiej.

w prawdzie złożyłam Ci już życzenia, Calenelda, ale myślę, że te składane nad Jeziorem zabrzmią oryginalniej i będą jeszcze milsze niż te w smsie:) zatem życzę Ci teraz (oprócz wspomnianych wcześniej aniołów) prawdziwych przyjaciół i jeszcze jednego takiego Anioła, który nazywa się AniaMaria;) i dużo trufli, i żeby Twój dziadek nie wyswatał Cię za szybko, żeby urosły Ci długie, porośnięte rudym futerkiem uszy i jeszcze dłuższy i bezbrzeżnie puchaty ogon ;p