sobota, lutego 18, 2006

"the groundhog's day" --> czyli "dzień świstaka"

wiem,że długo nic nie pisałam, przepraszam Mo:* ale mialam ostatnio jakis taki nastroj na pustelnika i chcialam sie zamienic w sowe albo w nietoperza zeby sobie latac noca z drzewa na drzewo i ogladac swiatlo Ithilu padające na chmury, korony drzew i wlasne skrzydla. Ze zdziwieniem spostrzegam, że nie jest to kwestia zmainy szkoły tylko jakaś taka zupełnie niezależna (wiosna idzie i pewnie zmieniam upierzenie a to może irytować) 17.02 był międzynarodowy dzieńKota. Postanowiłam rozprowadzić tę informację wśród tu obecnych chociaż sama byłam wtedy na probie Castawaya, ale nastepnego dnia juz go wyglaskalam i zlozylam mu zyczenia wiecznej mlodosci i mięciutkiego futra:] Przydałby się jeszcze dzień Wiewiórki, dzień Mo i Mal, dzień herbaty, dzień Johna Lenona, dzień przeznaczony na sen o polu koniczyny, dzień zbierania liści i oczywiście wszystkie te dni powinne być wolne od zajęć dydaktycznych!
[Dan,życzę Ci dziś z okazji urodzin kolorowych zawiesin w probówkachi żebyś nigdy nie kaleczył,nie parzył i nie oblewał palców azotowcami, żebys stworzył iluzję czekolady i lek na ból zatok. El lumi silena adaneth:*]

2 komentarze:

Korri pisze...

Więc to stąd ten Kot? Że też nie skojarzyłem, przecież wcześniej w szkole świętowaliśmy. A może to dlatego, że tak bardzo chciałbym mieć Kota... Wiosna idzie:D Wczoraj było takie fajne ocieplenie - całe moje podwórko pływa w jednej wielkiej kałuży. Jak tak dalej pójdzie, to w poniedziałek zrobię łódkę z papieru, żagle z paproci i popłynę do rynku.

Earcalime pisze...

wreszcie jakis budujacy pomysl! no kota to ja Ci moge zalatwic w kazdej chwili tylko wtedy pewnie twoja mama mnie znienawidzi...