sobota, stycznia 14, 2006

Życie jest piękne. Stwierdziłem to wracając po wczorajszej (chyba mogę już mówić, że wczorajsza, bo od pół godziny jest dziś [jutro?]). No ale nie na ten temat miałem pisać.
Ktoś może pomyśleć, że piszę dla przyjemności. Poniekąd jest to prawda - ale. Rzeczywistość jest taka, że piszę bo muszę. Lubie pisać, ale pewnie robiłbym coś innego. Na szczęście lub nieszczęście, co jakiś czas nachodzi mnie pomysł na notkę. I wtedy już nie mam wyboru. Marny, czy nie, muszę napisać, bo inaczej nie mogę sie na niczym skupić. I znów mnie napastuje, taki jeden pomysł, który musiał zaczekać aż pięć dni, więc zostały z niego smętne skrawki i niedobitki tureckie.
Ostatnio spostrzegłem coś dziwnego. Dużo częściej spotykam was w snach niż na jawie. Wszystkich. Mam średnio cztery zapamiętane sny na dzień [noc, noc] i w większości z nich w miarę normalnie "żyje", prowadzę rozmowy, chodzę do szkoły i tak dalej. Są na tyle realne, że po dniu lub dwóch czasem zdarza się, że wspomnienie czegoś całkiem realnego, co przydarzyło się w śnie jest w zasadzie nie do odróżnienia od wspomnienia zdarzeń na jawie. To nie są jakieś rozbudowane wspomnienia, raczej tak mało złożone jak "Czy na pewno zamknąłem drzwi od domu?". Gdy są bardziej kompleksowe, to różnicę od razu widzać. A tak, trzeba się przyjżeć, by zobaczyć, że pochodzą ze snów... Nie zawsze chce przyglądać się im.
Jest to o tyle dziwne, że kiedyś w moich snach mało było znajomych ludzi. O ile w ogóle byli tam jacyś ludzie. Raczej coś innego. No nic, pora spać, jutro wczesna pobudka...
Aha.
Życzę wszystkim udanych ferii!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ty odwlekałeś pięć dni notkę, ja dwa komentarz pod. Na ile można liczyć przez tydzień zwlekania? Trudną kwestię poruszyłeś. Też się zapętliłeś. U mnie trwa to już rok, chęć dzielenia się z innnymi tym, co jest (mało) istotne. Ta część w nawiasie, bo każdy odbiera ten fakt inaczej. Rzeczywistość wymaga. Chcesz wylać z siebie niektóre emocje - czy nie tak?

Spotykasz ludzi na jawie, bo tego chcesz czy tak po prostu się dzieje? Kontrolujesz to, co wtedy robisz czy czujesz się manipulowany jakąś wewnętrzną siłą? Stos pytań, na które możesz odpowiedzieć tylko sobie. Najgorsza jest bezsilność, którą wtedy można spotkać. To, co mnie prześladuje co noc i oczym Ci opowiadałam dzisiaj mnie nie spotkało. Nie, nie przyśniło mi się nic miłego. Zwyczajnie nie poszłam spać, uciekłam. Ale ile tak można.

Dziękuję za życzenia - wzajemnie!