wtorek, stycznia 03, 2006

Szz... Nie opowiadaj mi o przeszłości. Powiedz lepiej, kim jesteś teraz?

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

i to niby ja trudne pytania zadaję?

Korri pisze...

Więc też to widzisz. Jutro w szkole będę chodził i pytał ludzi kim są. Ciekawe, co odpowiedzą. I co ja bym własciwie odpowiedział, gdybym musiał?

Anonimowy pisze...

też mnie to zastanawiało. ale tak naprawdę (może Cię zdziwię, a może rozczaruję) nie da się na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Jego retoryka jest tak oczywista, że aż niezauważalna. W swojej notatce próbujesz udowodnić, że da się rozgraniczyć "wczoraj i dziś" człowieka. To jaki jesteś, jak się zachowujesz, jak reagujesz nie zostało ukształtowane w ciągu dnia, tygodnia. Na Twój charakter miało wpływ wiele różnych czynników, nic nie zdarzyło się z dnia na dzień. Silne emocje musiały targnąć Twoim życiem na dużo wcześniej niż zdążyłeś to sobie przyswoić. Nie warto (ba! nie można) wyrzucać na śmietnik fragmentarycznej części swojego żywota - to tak jakbyś przekreślał, nie akceptował swoich upodobań i sposobu bycia (a przecież tak nie jest - na tyle Cię znam). Świat nie opiera się tylko na teraźniejszości. Żebyś mógł stanąć na ulicy, którą codziennie musisz przejść, żeby wyjść z domu rozprostować nogi ktoś, wiele lat temu musiał poświęcić swój czas żeby ją zbudować. Przeraża mnie fakt, gdy ludzie młodzi (oczywiście - starsi ode mnie też, ale w ogólnym rozrachunku nie zasługujący jeszcze na miano dorosłych), a i ci także, nie dostrzegają wpływu tego co było, na tego co jest teraz. Nawet jeśli osoby nie podważają istnienia boga (stwórcy), nie mogło być tak, że PSTRYK i już wszystko jest. "Przed każdym końcem musi być początek".


Chyba zagmatwałam, ale mam nadzieję, że nie na tyle, aby nie można było odczytać intencji moich słów.