Parę minut, kiedy nie mam co robić przed pójściem na rozpoczęcie roku szkolnego. Oczywiście mógłbym znaleźć sobie tysiąc zajęć, ale wolę tym razem co nieco napisać. Co roku myślę – przecież już gorzej być nie może. Co roku... Potem okazuje się, że to co było dotychczas, to był banał. Tak już mój mózg jest urządzony. A więc teraz mówię (ale w to oczywiście nie mogę uwierzyć) – w tym roku zapewne będzie ciężej, będzie mniej czasu i trudniej będzie nadążyć. Akurat. A teraz pozostaje mi tylko zastosować zbawienne metody Bene Gesserit.
Rozpoczęcie roku było fajne. Pewnie dlatego, że krótkie, nie musieliśmy ziewać na apelu. No i oczywiście spotkałem mnóstwo osób, których od tak dawna nie widziałem. Potem wygrzewaliśmy się na słonecznej plamie przed szkołą. Początek całkiem niezły.
W tym tygodniu wiewiórki słuchają Therion - Children Of The Damned (i czytają Diunę).
5 komentarzy:
Graaah! Znowu te wredne reklamy! W takim razie zgodnie z zapowiedzią włączam zabezpieczenie - nie zdziwcie się, jeśli przy komentowaniu blogger poprosi was o przepisanie liter z jakiegoś obrazka.
a ja pilnie stosuje twój sposób zwalczania choroby-dziś wstałam i powiedziłąm sobie "mój organizm dzielnie zwalczył wszystkie wirusy i zarazki jakie się tam zalęgły i które mają zaraz spierdolić bo inaczej wezme je ze sobą do L.O.7 "i o dziwo grozba poskutkowała i jutro ide do szkoy (mam nadzieję że zdrowa).
Moje rozpoczęcie nie było ciekawe. Zaczęło się o 8, skończyło o ok.10:30. Kozioł zrobił mi nadzieję, że przyjedziecie do mnie wszyscy, ale cóż... Może innym razem. Pozdrawiam Cię, Bracie :*
hej Korri nawet mi tu nie kracz! wcale nie bedzie ciezej, bedzie juz tylko lepiej:) tej wersji sie trzymamy. ach no i zapomniales dodac ze to ze mna wygrzewales sie 1.09 w plamie slonecznej :]
hehe tez czytałam diune nawet na głos kolezankom, z tym, że zapytały sie czego to jest instrukcja obsługi.
Prześlij komentarz