niedziela, września 11, 2005

mrówkolwy na lorafenie

Martynka postanowiła zagospodarować swoje nowe, duże akwarium. Kupiła 4 gupiki, 2 molinezje i jeszcze kilka innych ładnych rybek, ale brakowało jej choćby jednego, bardziej zaskakującego obiektu..
(w sklepie zoologicznym)
-Mogę pani sprzedać takiego raka.
-Nie wiem wygląda na samotnego...A duże to rośnie?
-Tak do 15 centymetrów.
-A nie to dziękuję... Hm a co to za robal?
-To? To jest krewetka.Niewielka, nie je dużo i nie potrzebuje towarzystwa.
-Oooo, to ja poproszę krewetkę!
(w domu)
-Mamo, mamo patrz!
-Martyna co to jest?
-Krewetka!
-A ile za nią dałaś?
-10 złotych...
-Eee, za 10 złotych to byś sobie mogła kilogram mrożonych kupić...

gritings fur maj kazin unt ire krewetke

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

w ogóle krewetki to podstępne bestie

Anonimowy pisze...

Hehe, krewetki są smaczne :]