wtorek, września 20, 2005

Panie Einstein, wiem, że uważa mnie pan z tego powodu za wariata, ale ja wciąż twierdzę, że to w końcu się uda.

Pozdrawiam

Mateusz Calenelda

niedziela, września 11, 2005

mrówkolwy na lorafenie

Martynka postanowiła zagospodarować swoje nowe, duże akwarium. Kupiła 4 gupiki, 2 molinezje i jeszcze kilka innych ładnych rybek, ale brakowało jej choćby jednego, bardziej zaskakującego obiektu..
(w sklepie zoologicznym)
-Mogę pani sprzedać takiego raka.
-Nie wiem wygląda na samotnego...A duże to rośnie?
-Tak do 15 centymetrów.
-A nie to dziękuję... Hm a co to za robal?
-To? To jest krewetka.Niewielka, nie je dużo i nie potrzebuje towarzystwa.
-Oooo, to ja poproszę krewetkę!
(w domu)
-Mamo, mamo patrz!
-Martyna co to jest?
-Krewetka!
-A ile za nią dałaś?
-10 złotych...
-Eee, za 10 złotych to byś sobie mogła kilogram mrożonych kupić...

gritings fur maj kazin unt ire krewetke

środa, września 07, 2005

hunting and observing

-Staram się wcisnąć przez monitor na bloga pusty słoik. Całkiem duży, zacny pusty słoik do łapania cząsteczek. Plan polowania jest w pełni przemyślany, jeszcze dziś na długiej przerwie stwierdziliśmy że należy nałapać cząsteczek do słoika, potem je w nim zamknąć i podgrzać. Cząsteczki będa chciały wyjść i tu poczują się osaczone i schwytane gdyż polowanie zostało zorganizowane po to by uzmysłowić cząsteczkom jak wielką szkodę wyrządzają uczniom siódemki, którzy muszą się o nich uczyć na fizyce. Podgrzanie słoika ma na celu wywołanie u czasteczek chęć do zwiększenia swojej objętości i tu "zonk" bo słoik jest zamknięty i niechętny do współpracy i cząsteczki choćby chciały i wykonywały nawet najbardziej chaotyczne ruchy to i tak nie wyjdą :] (tu czas na śmiech szalonego naukowca, który chce zdobyć świat)
Tyle na temat polowana na cząsteczki.
OGŁOSZENIE: poszukiwany facet,który nie szuka matki w swojej kobiecie-tylko proszę się dobrze zastanowić i nie wkręcać żółwia że jest się takim twardym i samowystarczalnym bo się zacznę cynicznie uśmiechać.
Czemu ten rok musiał się zacząć od traumatycznych rozmów? od konieczności podejmowania trudnych decyzji i poczucia winy..? Przynajmniej kochany Korri nie ściął włosów i obiecał mi pierniczki. Dziękuję Wiewiórko

czwartek, września 01, 2005

"Nowy" rok

Parę minut, kiedy nie mam co robić przed pójściem na rozpoczęcie roku szkolnego. Oczywiście mógłbym znaleźć sobie tysiąc zajęć, ale wolę tym razem co nieco napisać. Co roku myślę – przecież już gorzej być nie może. Co roku... Potem okazuje się, że to co było dotychczas, to był banał. Tak już mój mózg jest urządzony. A więc teraz mówię (ale w to oczywiście nie mogę uwierzyć) – w tym roku zapewne będzie ciężej, będzie mniej czasu i trudniej będzie nadążyć. Akurat. A teraz pozostaje mi tylko zastosować zbawienne metody Bene Gesserit.


Rozpoczęcie roku było fajne. Pewnie dlatego, że krótkie, nie musieliśmy ziewać na apelu. No i oczywiście spotkałem mnóstwo osób, których od tak dawna nie widziałem. Potem wygrzewaliśmy się na słonecznej plamie przed szkołą. Początek całkiem niezły.


W tym tygodniu wiewiórki słuchają Therion - Children Of The Damned (i czytają Diunę).