Przeprowadzam eksperyment. Leczę się pozytywnym myśleniem. Sam nie wiem, co sądzić o wynikach.
Dzień pierwszy:
Kiedy się obudziłem o siódmej, czułem sie tak cudownie, że aż nie mogłem wstać z łóżka i wyłączyć tego parszywego budzika... Doszedłem do siebie i postanowiłem raźno zacząć dzień. "Jestem zdrowy, mój organizm sprawnie zwalcza zarazki". Udało się, zrobiłem wszystko co było do zrobienia, ale potem szybko czułem się coraz gorzej. O jedenastej przyszło mi do głowy, żeby zmierzyć temperaturę. 38.4 (o ile pamiętam). Pikuś. Gdyby nie to, że bolała mnie głowa, brzuch i miałem mdłości. Powtarzałem kurację przez cały dzień i oglądałem jakieś komedie. Czułem się coraz lepiej, choć pod wieczór 38.6.
Dzień drugi:
Bolało mnie gardło, ale temperatura spadła już do 37,cośtam. Nadal pozytywne myślenie.
Dzień trzeci:
Temperatura w normie gardło nadal zawalone, ale nie boli. Wróciłem do swoich zajęć.
4 komentarze:
Aaa, muszę zaznaczyć, że na kurację bez wątpienia wpłynęły życzenia szybkiego postawienia na nogi od Earcalime i Ciri. Bardzo wam dziękuję:D I nie leżałem w łóżku, tylko siedziałem, tak sie wygodnie ogłąda filmy. I tak długo nie wytrzymałem, nie mam tyle cierpliwości...
no ba! to dlatego jestem cudotwórcą ;p zamowienia na leczenie odbieram rowniez przez gołebie pocztowe
No to było oczywiste, Bracie:) Psychika i dobre nastawienie to 85% sukcesu :) Całuję Cię, kocham, tęsknię! Niedługo powinien dojść list...eee, przepraszam, GOŁĄB POCZTOWY ;) Trzymaj się :*
hehpoćwiczę pozytywne myślenmie po jakiejś imprezie "nie mam kaca mój organizm sprawdnie zwalcza alkohol"
Prześlij komentarz