środa, lipca 13, 2005

hheh

Hmm... Kolejny wieczór... Chciałem powiedzieć... DOBRY WIECZÓR! państwu... Mam niewątpliwy zaszczyt ROZPOCZĄĆ dzisiejsze spotkanie od zaśpiewania wesołej piosenki. Zaśpiewam ją pod nosem. Na wszelki wypadek... A więc, jak już mówiłem, rad jestem, że mikrofon działa jak należy.
Haaa, te pierniczki są cudowne:D Miałem je koniecznie zjeść do piątku??? Dziś rano były już same okruszki moja droga:P Uwielbiam Cię za nie:D No ale może nie tylko.
Przez żołądek trafiamy dziś dla odmiany do myśli. Plany? Jutro wezmę się za ten rower, jak obiecałem. Na czas musi być gotowy. Trzymaj za mnie kciuki, bo zawsze mam zadziwiające szczęście do wyjeżdżających na urlopy sklepikarzy;)
Plan na jutro i piątek już jest, ale co zrobić z czwartkiem? Hę? Czy jest ktoś szukający zajęcia w czwartek? Coś nie słyszę... Ale jest jeszcze czas czas czas... A okruszki też niebawem znikną;)
Zaczynam powoli dochodzić do siebie. Jeżeli trzeci dzień pod rząd uda mi się zmusić do wstania o szóstej, to będzie chyba jakiś rekord. Niewielki, bo niewielki, ale zawsze rekord.
Ze spraw organizacyjnych, pragnę zauważyć, że ten blog posiada kanał RSS...
Miałem więcej napisać, ale jestem już nieco zbyt zmęczony. Może dodam tyle, że w końcu obejrzałem Chicago. Staram się powoli nadrobić zaległości filmowe. Przydałoby się jeszcze, żebym zaczął jakieś wiadomości ze świata odbierać, bo... ach, nieważne, nie będę sobie nastroju psuł. I wam pewnie też.
Polecam "krótką i popapraną" "Rzeźnie numer pięć" Kurta Vonneguta.
Dobranoc państwu.

1 komentarz:

Earcalime pisze...

ciesze sie ze Ci smakowaly, Synku:) a co do roweru to nigdy nie jest to takie łatwe jak na przykład zrobienie biologicznego preparatu do mikrofotografi skaningowej sklerenchymy roślin płożących